To dla nas wielkie zobowiązanie
Tagi:
Polpharma SA
Jacek Glinka
Rozmowa z Jackiem Glinką, prezesem zarządu POLPHARMA SA
• Jesteście liderem rodzimego rynku leków generycznych. Czy lepiej jest „być na czele” czy gonić lidera?
Zarówno w sporcie, jak i biznesie prawdziwą sztuką jest utrzymanie się na szczycie. Na wyjątkowo konkurencyjnym rynku generycznym utrzymywanie pozycji lidera wymaga ciągłego zaangażowania: rozwoju portfolio, mobilizacji zespołu, nieustannego poprawiania efektywności, stałego poszukiwania innowacyjnych rozwiązań i nowych możliwości rozwoju. Polpharma posiada ogromny potencjał do kolejnych sukcesów i dalszego wzrostu. Dlatego nie skupiamy się tylko na rynku polskim, ale konsekwentnie budujemy swą pozycję w regionie Europy Środkowej i Wschodniej. Nawiązujemy strategiczne alianse, inwestujemy w nowe produkty, intensyfikujemy działania w obszarze marketingu i sprzedaży.
Pozycja lidera stanowi dla nas wielkie zobowiązanie, bo wyznaczamy standardy postępowania całej branży. Dbamy więc o to, by nasze cele biznesowe były realizowane w sposób społecznie odpowiedzialny, w poszanowaniu oczekiwań i potrzeb naszych interesariuszy. Działając w organizacjach branży farmaceutycznej, byliśmy między innymi współtwórcą kodeksu farmaceutycznej etyki marketingowej, który wdrożyliśmy w pierwszej kolejności u siebie. Założona przez nas Fundacja na rzecz Wspierania Farmacji i Medycyny oraz liczne projekty edukacyjne prowadzone przez Polpharmę stanowią istotny wkład w postęp naukowy oraz poprawę kondycji zdrowotnej społeczeństwa.
• Patrząc choćby na ilość reklam przeróżnych farmaceutyków widać, jak ostra konkurencja panuje na rynku. Wszystkie zakłady farmaceutyczne dbają dziś o jakość, marketing, dystrybucję… W jaki sposób zatem zyskuje się przewagę na rynku?
Zyskuje ten, kto działa szybciej, dynamiczniej, bardziej efektywnie, kto na rosnące potrzeby rynku odpowiada w sposób bardziej innowacyjny. Ogromne znaczenie odgrywa również zaufanie, jakim darzą firmę pacjenci, lekarze i farmaceuci. Polpharma na to zaufanie uczciwie zapracowała. Po prywatyzacji w roku 2000 całkowicie zmieniliśmy swój sposób działania. Z przedsiębiorstwa skupionego głównie na produkcji Polpharma stała się rzeczywistym partnerem lekarzy i farmaceutów w niesieniu pomocy pacjentom. Jako pierwsza polska firma zbudowaliśmy silną i sprawną strukturę sprzedaży i marketingu, dziś najbardziej efektywną na polskim rynku farmaceutycznym. Jako pierwsi zaproponowalismy też liczne programy społeczno-edukacyjne, które w znacznym stopniu poszerzyły wiedzę lekarzy i pacjentów na temat terapii wielu chorób.
• W lipcu 2010 roku Polpharma przyjęła od spółki Bioton SA część firmy zajmującą się produkcją i sprzedażą antybiotyków. Jak z perspektywy kilku miesięcy ocenia pan to posunięcie?
Była to decyzja otwierająca nam nowe perspektywy działania poprzez wejście w nowy segment antybiotyków szpitalnych. Poszerzyliśmy w ten sposób naszą ofertę leków szpitalnych. Leki wytwarzane w zakładzie z Duchnicach, dzięki temu, że są promowane przez nasz zespół marketingu, mają szansę znacznie zwiększyć swoje udziały rynkowe i to nie tylko w odniesieniu do polskich szpitali, ale także w perspektywie eksportu do innych krajów. Jestem zadowolony z efektów tej decyzji zarówno w odniesieniu do kwestii zakładu produkcyjnego, jak i z rosnącej sprzedaży tych produktów.
• Rząd przyjął niedawno pakiet ustaw zdrowotnych. Widzi pan w nich zagrożenie dla rozwoju waszej firmy i generalnie dla branży farmaceutycznej?
W pakiecie proponowanych ustaw jest jedna, bezpośrednio odnosząca się do przemysłu farmaceutycznego, która reguluje zasady refundacji leków. Jest ona szczególnie ważna dla pacjentów, ponieważ decyduje o stopniu dostępności leków. Ma ona również istotne znaczenie dla wytwórców farmaceutyków.
Na ustawę refundacyjną przemysł czekał ok. 10 lat, licząc na uregulowanie wielu nienajlepiej rozwiązywanych dzisiaj w Polsce kwestii dotyczących zasad ustalania cen na leki refundowane, a także kryteriów i sposobu oceny leków umieszczanych w wykazach refundacyjnych. W projekcie ustawy bardzo wiele spraw zostało uporządkowanych. Ustawa w pełni wdraża unijną dyrektywę przejrzystości w odniesieniu do refundacji leków, wprowadza także oczekiwane przez krajowy przemysł jednolite ceny leków refundowanych w aptekach.
Jednocześnie jednak w ustawie zawarto wiele rozwiązań nowych, do tej pory stosowanych tylko w niewielu krajach Europy, które – w naszej opinii – nie są wystarczająco jednoznaczne i budzą wątpliwości. Należą do nich przede wszystkim: konieczność zwrotu przez firmy farmaceutyczne pieniędzy w przypadku przekroczenia planowanego budżetu w konkretnej grupie terapeutycznej w danym roku czy też 3-procentowa opłata od obrotu lekami refundowanymi, która ma być przeznaczona na finansowanie porównawczych badań klinicznych dla nowych leków oryginalnych budzących wątpliwości co do wartości terapeutycznej. Ponadto, ustawa nie precyzuje wyraźnie, w jaki sposób będą tworzone limity cenowe. Czy tak jak dotąd – co popieramy – limity będą ustalane na jednej cząsteczce i grupie terapeutycznej, czyli dla różnych produktów, ale o tym samym wskazaniu, skuteczności, przeciwwskazaniach oraz postaci leku? Niestety ani ustawa, ani uzasadnienie do niej nie w pełni wyjaśniają skutki tej regulacji dla pacjentów i przemysłu.
Ustawa obecnie znajduje się w Sejmie i bardzo liczymy na to, że w czasie prac komisji sejmowej zostanie doprecyzowana. Dla rozwoju każdej firmy ważna jest bowiem znajomość regulacji prawnych i finansowych, które mają wpływ na nasze działania. Proces wdrożenia nowego leku generycznego czy biotechnologicznego trwa od 3 do 10 lat. Z tego powodu znajomość zasad refundacji z wieloletnim wyprzedzeniem ma kluczowe znaczenie dla planów firm farmaceutycznych. Ponieważ wprowadzeniu ustawy nie towarzyszyła dyskusja nad założeniami, nie zawiera ona również pełnego oszacowania skutków finansowych dla przemysłu, to rodzi ona niepewność i wstrzymuje wiele decyzji mających wpływ na rozwój przedsiębiorstw branży.
Rozmawiał: redakcja PF
Wywiad został opublikowany w magazynie "Przemysł Farmaceutyczny" nr 6/2010
|